Przybiega zmartwiony Jasiu do domu i krzyczy Dowcip #719 Przybiega zmartwiony Jasiu do domu i krzyczy:
- Mamo, mamo tato zemdlał na ulicy!
- Jasiu nie zawracaj głowy pierdołami, zamawiam masaż do domu. A tak w ogóle powiedz ojcu, żeby mi dał 200 zł na potrzeby.
Dodano: 13.10.14
Mąż dostał awans w pracy i z tej okazji żona postanowiła kupić mu nowy garnitur.
- proszę Kochanie tylko dbaj o niego, nie zniszcz, nie ubrudź, był na prawdę drogi.
Tak się złożyło że przy następnej okazji świętowania tegoż awansu Mąż wyszedł na imprezę w tym właśnie garniturze. Poszli z kumplem.. bar, alkohol, dużo alkoholu... Zgon totalny. Gościu się obrzygał.
Cały garnitur ufajdany..
Biedny mówi do kumpla:
- Stefan... co ja teraz zrobię? Jak jak się pokaże żonie? Mówiła żebym dbał, bo drogi itd. A ja się cały orzygałem.. Ona mnie zabije!
- Spokojnie. Coś wymyślimy...
Stefan myśli, myśli i wymyślił:
- słuchaj, zrobimy tak: powiesz żonie że byłeś w knajpie, trafiłeś na pijanego gościa i on Cie obrzygał i że był na tyle w porządku że dał Ci dyche na pranie. I kumpel wsunął mu kase do kieszonki marynarki.
Obrzygany mąż:
- ty to jest dobry pomysł, zadziała ;)
Wraca do domu, drzwi otwiera żona:
- jak ty wyglądasz !!? coś ty ze sobą zrobił!!? i ten garnitur!! mówiłam !!!
- poczekaj.... nie wiesz wszystkiego. Byłem w barze, wpadłem na pijanego gościa i poprostu mnie obrzygał ale był na tyle w porządku że dał mi dyche na pranie.
Wyciąga z kieszeni, daje żonie banknot. A ona:
- ale tutaj masz dwie dychy...
- aaaa, przepraszam.. jeszcze jeden nasrał mi w gacie.