Czym różni się wariat od psychopaty?
Wariat myśli, że 2+2=5, a psychopata wie, że 2+2=4 ale strasznie go to wkurza.

Przychodzi wariat do wariata i mówi:
– Ależ pan ma grzecznego synka!
– Tak?! Ależ dlaczego??
– No wie pan ja se wczoraj wracam kompletnie pijany i mnie ta cholera tzn. moja żona nie wpuściła do domu to ja do pana. Pana nie ma w domu, ale był synek, a ze względu na to, że mnie suszyło to poprosiłem i szklankę wody, a on tak łaskawy przyniósł mi dwie szklanki! Poprosiłem o jeszcze jedną to mi przyniósł pół!!
– A dlaczego tylko pół?!
– Bo powiedział, że jest za mały, a w toalecie już się woda skończyła!

Stoi anorektyczka na dachu i mówi:
– Skaczę mam dosyć życia.
Skoczyła i liczy:
– 10 piętro, 9 piętro, 8 piętro itd.
Nagle zawiał lekki wiatr:
– Cholera i znowu na dziesiątym.

Reklama

Przyjeżdża do szpitala psychiatrycznego gościu i dyrektor mówi:
– mamy za mało miejsca
Wysypał żwir na środku drogi i powiedział:
– to jest basen, ten kto nie był chory to się tam nie kąpał.
Wszyscy skaczą na główkę a jeden stoi.
Dyrektor już mówi:
– wypuścimy go
– ja tu jestem ratownikiem

Pacjent zakładu dla obłąkanych uważał, że jest ziarenkiem zboża.
Po latach leczenia udało się go przekonać, że jest człowiekiem.
Wychodzi z zakładu, ale już po chwili przybiega zdyszany i woła:
– Tam! Za rogiem czai się kura!
– Przecież wie pan, że nie jest ziarenkiem zboża.
– Ja wiem, ale tamta kura jeszcze nie!

Facet jedzie samochodem i słyszy w radiu dla kierowców:
– … Uwaga! Jakiś wariat na autostradzie A4 jedzie pod prąd…
Słysząc to, odzywa się:
– Jeden wariat? Są tu ich tysiące…

Reklama

Jest wariat imieniem Rajmund, który ma swój grzebień i nosi go na smyczy twierdząc, że to jego pies Azor.
Idąc ulicą spotyka swojego psychiatrę.
Lekarz mówi:
– Dzień dobry Rajmundzie. Jak Twój pies Azor?
– To tylko zwykły grzebień odpowiada Rajmund.
Zmieszany psychiatra idzie dalej myśląc, że wariat wyzdrowiał.
Wariat oddalając się od swojego lekarza mówi:
– Ale dał się nabrać, co Azor.

Wariat wchodzi do cukierni.
Ma tiki nerwowe i problemy z wysławianiem się.
Zamawia ogromny tort urodzinowy.
Ekspedientka zagaduje go:
– Dla kogo bierze pan ten piękny tort?
– To dla mojej mło…mło..dszj siostry, kończy 12 lat dzi…dzi…siaj.
– A jak ma na imię pana młodsza siostra?
– Ma na imię Kwiatuszek!
– Kwiatuszek! Jakie ładne imię! – zachwyca się ekspedientka.
– Tak. Nazwaliśmy ją tak dla…dla…dlatego, że w dzień jej narodzin, kiedy leżała w kołysce, kwiat niesiony wiatrem spadł delikatnie na jej czoło. No i dlatego nazywamy ją Kwiatuszkiem.
– A pan jak ma na imię?
– Beleczka.

W szpitalu dla anorektyków.
Anorektyk woła pielęgniarkę:
– Siostro pająk…
– Niech Pan się nie wygłupia duży pan jest.
Po chwili.
– Siostro pająk…
– No co pan wygaduje.
Po chwili.
Anorektyk krzyczy stłumionym głosem:
– Gdzie mnie wleczesz bestio?!

Reklama

Dom wariatów, lekarz siedzi na dyżurce, wokół sajgon, szaleńcy wchodzą sobie na głowę, wydzierają się, bija się, kompletny odjazd, skaczą po łóżkach, jedzą karaluchy, rzucają się poduszkami.
Nagle do lekarza podchodzi taki najbrudniejszy.
Koszula – ścierwo, pazury czarne, tłuste włosy, na nogach podarte kapcie, nieogolony, sińce pod oczami.
Lekarz na niego patrzy i mówi:
– A co to takie piękne do mnie przyszło? Małpka?
Facet nic.
– A może Napoleon albo książę?
Facet nic.
– A może to taki piękny przybysz z obcej planety nas odwiedził?
Facet na to:
– Panie, k**wa, ogarnij Pan ten sajgon, bo mi tu kazali internet podłączyć!