Podczas wizyty prezydent USA zwiedza z Gierkiem Zakopane.
Nagle słyszą krzyk i płacz kobiety.
Patrzą a gazda za chałupą grzmoci żonę.
Prezydent pyta go dlaczego tak się znęca nad kobietą.
Gazda mówi:
- Chciała mieć fiata - kupiłem. Chciała mercedesa - kupiłem. Ale
teraz jej się helikopterem zachciało latać. Nie kupię, bo tu góry i
jeszcze mi się baba zabije!
Prezydent pokiwał ze zrozumieniem, ale Gierek wziął gazdę na stronę i pyta:
- Gazdo, a tak naprawdę o co poszło?
- Przeca nie powim obcemu, że mi bździągwa bony na cukier zgubiła.
Oceń:
Zadowolonych ocen: 83%
Podziel się:
Kategorie: Kawały o Bacy, Dowcipy O polityce, Dowcipy O PRL, Kawały o Żonach

W 1968 r. po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie.
Chruszczow zwraca się do Gomułki:
- Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę?
- No tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka.
- I coście zrobili?
- Zdjęliśmy sztukę.
- Dobrze. A co z reżyserem?
- Został zwolniony z pracy.
- Dobrze. A autor?
- Nie żyje.
- A toście chyba przesadzili.
Oceń:
Zadowolonych ocen: 67%
Podziel się:
Kategorie: Dowcipy O polityce, Dowcipy O PRL

Wykłady z seksuologi w oddziale ZOMO.
- Panowie oprócz miłości w normalnym wydaniu istnieje także miłość Francuzka
- Na czym ona polega?
- Całuje się tam gdzie się siusia.
- Panie kapitanie to najpierw trzeba pocałować muszlę a potem deskę sedesową czy odwrotnie?
Oceń:
Zadowolonych ocen: 83%
Podziel się:
Kategorie: Kawały o Policjantach, Dowcipy O PRL

Wpada policjant do domu, zagląda do lodówki i pałuje żonę.
Żona przerażona następnego dnia wymyła lodówkę.
Zomowiec wpada, zagląda do środka i znów pałuje żonę.
Przez parę dni biedna żona próbowała wszystkich środków, żeby nie denerwować męża.
Wypakowała lodówkę jedzeniem, ale nic nie pomagało.
Któregoś dnia, kiedy mąż ją okładał pałą, zapłakana pyta o co mu w końcu chodzi?
A zomowiec na to:
- Ja cię nauczę gasić światło w lodowce.
Oceń:
Zadowolonych ocen: 33%
Podziel się:
Kategorie: Kawały o Policjantach, Dowcipy O PRL, Kawały o Żonach

Przychodzi ZOMO-wiec do domu, wyciąga pałę i leje żonę.
Ta w krzyk:
- Józek, nie przynoś mi nigdy roboty do domu!
Oceń:
Zadowolonych ocen: 67%
Podziel się:
Kategorie: Kawały o Policjantach, Dowcipy O PRL

Za dziesięć minut dziesiąta, prawie godzina policyjna.
Dwóch zomowców idzie ulicą.
Spotykają przechodnia.
Jeden z nich zaczyna go bić pałą i kopać.
Drugi pyta:
- Za co Ty go właściwie bijesz?
- Ja go dobrze znam! On daleko mieszka. I tak nie zdąży!
Oceń:
Zadowolonych ocen: 67%
Podziel się:
Kategorie: Kawały o Policjantach, Dowcipy O PRL

W terenie delegat PZPR pyta:
- No i jak u was idzie walka z Kościołem?
- Walczymy, ale prawdę powiedziawszy, przegraliśmy.
- Co to znaczy?
- Najpierw ufundowaliśmy solidna ławę i chcieliśmy postawić ją z przodu, żeby cala egzekutywa siedziała przed ołtarzem. Ksiądz się nie zgodził. Powiedział, ze tam będą siedzieli jego pobożni parafianie. No to my księdzu na to, że nie będziemy nosili baldachimu na procesji. Ksiądz się zezłościł i mówi do nas:
"Skoro tak, to ja nie będę wam pisał sprawozdań z egzekutywy!".
No i musieliśmy ustąpić, żeby partia szkody nie poniosła.
Oceń:
Zadowolonych ocen: 60%
Podziel się:
Kategorie: Dowcipy o Duchownych, Dowcipy O polityce, Dowcipy O PRL, Dowcipy Religijne

Zomowcy pobili studenta, który na ulicy rozrzucał ulotki.
Po jakimś czasie zauważyli, że kartki były puste.
- Dlaczego pan rozrzucał puste kartki? - pytają.
- Ludzie i tak wiedzą, co ma być na nich napisane.
Oceń:
Zadowolonych ocen: 0%
Podziel się:
Kategorie: Dowcipy O polityce, Dowcipy O PRL

Przychodzi zomowiec do sklepu i mówi:
- Poproszę episkopat.
- Chyba epidiaskop.
- Już ja wiem, co mówię, w szkole byłem prymasem!
- Chyba prymusem.
- Nie pozwalajcie sobie! Mam to nawet na papieżu!
- Chyba na papierze.
- Nie róbcie ze mnie idioty! Dobrze wiem, że papierze jest w Rzymie!
- Dobrze, w takim razie diecezja należy do pana.
Oceń:
Zadowolonych ocen: 50%
Podziel się:
Kategorie: Kawały o Policjantach, Dowcipy O PRL

Zomowcy dostali rozkaz, by stawić się na zbiórkę tylko z rzeczami osobistymi.
Jeden z nich przyniósł futrynę.
- Nie było rozkazu, żeby przynosić trofea - krzyczy dowódca.
- A piwo czym będę otwierał?
Oceń:
Zadowolonych ocen: 0%
Podziel się:
Kategorie: Dowcipy o Alkoholu, Dowcipy O polityce, Dowcipy O PRL