Kawały o lekarzach

Przychodzi baba do lekarza:
– Panie doktorze, nie mogę rano zjeść śniadania.
– To niech pani zje rano obiad.

Przychodzi hipochondryk do lekarza i mówi:
– Panie doktorze, żona mnie ciągle zdradza, a mnie rogi nie rosną.
– Panie, to tylko przenośnia – mówi lekarz.
– Uff, a już myślałem, że mam czegoś niedobór…

Przychodzi polityk do lekarza i mówi:
– Panie doktorze, mam straszny problem, od trzech tygodni mam migrenę.
– Niech pan nie przesadza. Migrenę to może mieć profesor, nauczyciel, artysta, słowem człowiek myślący a panu to po prostu łeb napier..la.

Reklama

Przychodzi baba do lekarza z wielorybem w d*pie.
Lekarz na to:
– Co pani dolega?
– Walenie.

Do leżącego w szpitalu sportowca przychodzi lekarz i sprawdza mu temperaturę.
– Ma pan czterdzieści stopni gorączki!
– A ile wynosi rekord Polski, panie doktorze?

Przychodzi pan do lekarza i mówi:
– Proszę pana mam taki problem, bo zawsze śni mi się taki krasnoludek i on przychodzi do mnie i się mnie pyta “to sikamy?” a ja mówię – Tak, no i rano zawsze budzę się mokry.
Lekarz myśli…….. i po chwili mówi:
– To niech pan powie, że nie sikamy.
No i na następny dzień przychodzi krasnoludek i się pyta:
– Sikamy
A ja mówię:
– Nie
A krasnoludek:
– To może kupkę?

Reklama

– Panie doktorze, swędzi mnie całe ciało.
– A próbował się pan kąpać, jak mówiłem?
– Tak, wykąpałem się – dwa tygodnie było w porządku ale teraz znowu swędzi.

Pacjent leży w szpitalu. Podchodzi do niego lekarz i mówi:
– Mam dla pana dwie wiadomości dobrą i złą. Od której zacząć?
– Od złej.
-Będzie pan miał amputowane nogi.
– A dobra?
– Sąsiad z pana pokoju chce kupić pana kapcie!

Anestezjolog mówi do pacjenta przed operacją:
– Dziś usypiamy za darmo… ale budzimy za pieniądze.

Reklama

Przychodzi facet do lekarza i chce dostać zwolnienie z pracy. Lekarz mu na to, że nie może mu dać zwolnienia, bo nie ma ku temu żadnego powodu “Pacjent jest zdrowy i koniec”.
No więc facet wyszedł z gabinetu i jak się w poczekalni zatoczył, tak runął na podłogę i umarł na miejscu.
Lekarz wychodzi, patrzy co się stało i mówi do pacjentów:
– No widzicie?! Miałem rację… tak mu się pracować nie chciało, że wołał umrzeć niż iść do roboty!