Stoją dwie blondynki przed windą.
Jedna z nich strasznie się wierci.
Na co druga:
– Co ty głupia? Windę się woła przez guzik.
Ta pierwsza złapała się za guzik i krzyczy:
– Winda, winda

Dzwoni blondynka do swojego zaprzyjaźnionego mechanika.
– Panie Kaziu. Co to jest? Gęste, tłuste, brązowe i wycieka mi spod silnika?
– To olej – odpowiada Pan Kaziu.
– Już olałam, nie ma sprawy.

Wraca mąż do domu, patrzy a wszystkie drzwi i okna pootwierane. Pyta się żony blondynki co robi?
Żona na to:
– gotuję kisiel.
– a czemu wszystkie okna i drzwi są pootwierane?
– bo na opakowaniu napisane jest “gotować w przeciągu 10 minut”

Reklama

Co to jest malowanie włosów przez blondynkę?
SZTUCZNA INTELIGENCJA!

Dlaczego blondynka krawcowa siedzi w więzieniu?
Bo skroiła sukienkę w sklepie.

Blondynka ma pretensje do swojego chłopaka:
– No dobrze. Rozumiem, że zapomniałeś o naszej randce, ale mogłeś mnie chociaż uprzedzić!?

Reklama

Dwie blondynki jadą na rowerach do parku.
Zatrzymują się przed parkiem.
Jedna próbuje zamienić siodełko na miejsce kierownicy, a kierownicę na miejsce siodełka:
– Co robisz?
– Zawracam, bo nie chcę jeździć z taką głupotą jak ty.

W pubie o bardzo ciemnym wnętrzu siedzi przy barze znudzony facet
i popija drinka.
Czuje, ze obok też ktoś siedzi, wiec zagaduje:
– Eee, opowiedzieć ci dowcip o blondynce?
Na to glos (kobiecy):
– No, możesz. Ale musisz wiedzieć, ze jestem blondynką 1,80 wzrostu
i 70 kg wagi i jestem naprawdę silna. A obok mnie siedzi tez blondynka, 1,90 wzrostu, 80 kg wagi i podnosi na co dzień ciężary. A jeszcze dalej przy barze siedzi kolejna blondynka, 2 metry wzrostu. To mistrzyni kickboxingu. Dalej chcesz opowiedzieć ten dowcip?
Facet pociąga powoli ze szklanki, myśli i mówi:
– Nie, juz nie. pier**lę, nie będę go trzy razy tłumaczył.

Zdenerwowana blondynka krzyczy do boya hotelowego:
– Pan sobie myśli że jak jestem ze wsi, to może mnie Pan wsadzić do tak małego pokoju?
– Ależ proszę Pani, jedziemy na razie windą.

Reklama

– Po co blondynka ma orgazm?
– Aby wiedziała, kiedy zakończyć stosunek.