Leci samolot, który za chwilę ma się juz rozbić Dowcip #50866 Leci samolot, który za chwilę ma się juz rozbić. Pasażerowie w panice, a najbardziej pasażerki.
Nagle Rosjanka zaczęła ubierać na siebie całą bizuterie, która miała -kolczyki, pierscionki, zlote naszyjniki. Upychala wszedzie: do nosa, do uszu gdzie sie tylko dalo i mowi:
- Sluchajcie baby, jak sie rozbijemy to najpierw będą ratować te najbogatsze.
Patrzy na nia Amerykanka i po chwili zaczela sie malowac- make up, manicure, pedicure i mówi:
- Gdzie tam bogate, jak się rozbijemy to najpierw będą szukac tych najpiekniejszych.
Na koncu samolotu siedziała murzynka.
Nagle wstała, ściągnęła spódnicę wypięła dupsko i mówi:
- Jak sie rozbijemy to najpierw będą szukać czarnej skrzynki.
Podziel się:
Dodano: 23.07.17

Mówi Jaś do Małgosi:
- Małgosiu, stań na drabince to ci dam 5 zł!
Małgosia stanęła na drabince i krzyczy do mamy:
- Mamo, Jaś mi dał 5 zł bo stanęłam na drabince.
- Małgosiu, Jaś chciał ci zobaczyć majteczki.
Na drugi dzień Jaś z kolegami mówią:
- Małgosiu, stań na drabince to ci damy po 3 zł.
Małgosia znów stanęła na drabinkę i krzyczy do mamy:
- Mamo, Jaś z kolegami dali mi po 3 zł, bo stanęłam na drabince!
- Małgosiu, Jaś z kolegami chcieli ci zobaczyć majteczki.
- A ja ich wykiwałam, bo dzisiaj nie nałożyłam majteczek!

Podziel się:
- Coś ty, taki stary pijak i wyrzekłeś się wódki? Odkąd to stałeś się abstynentem?
- Od tego wieczoru, gdy wróciwszy do domu ciężko schlany zobaczyłem swoją teściową potrójnie!
Oceń dowcip #2093:
Podziel się:
Na bezludnej wyspie wylądowali Anglik, Niemiec i Rusek.
Jedzenie się skończyło, więc umówili się, że codziennie każdy będzie dawał coś z siebie pozostałym do jedzenia.
Pierwszego wieczoru Anglik odcina sobie rękę.
Drugiego Niemiec odcina sobie nogę.
Trzeciego Rusek przygotowuje się - ściąga spodnie a koledzy pytają:
- Co dzisiaj? Kiełbaska po rusku?
- Nie, po jogurcie i spać.
Oceń dowcip #6107:
Podziel się:
Pani zadała do domu pracę domową o ananasie.
- Następnego dnia pani pyta dzieci:
- Macie zadanie domowe?
- Tak mamy!
- Marta przeczytaj nam swoją pracę
- Ja lubię jeść ananasy.
- Teraz Ty Kingo
- Ja lubię ważyć ananasy.
- A teraz niech Jasiu przeczyta swoją pracę domową.
- Tata z mamą śpią w jedną stronę. A my śpimy im w nogach i wąchamy te ich smrody jak ananasy.
Oceń dowcip #5062:
Podziel się:
- Po czym poznać, która blondynka jest kelnerką?
- To ta z tamponem zatkniętym za ucho, szukająca w panice ołówka.

Oceń dowcip #3050:
Podziel się:
Nawalony zając wraca po nocy do domu.
W pewnym momencie fiknął i zasnął.
W międzyczasie znalazły go dwa wilki i nie mogąc dojść do zgody poobijały sobie mordy, aż do utraty przytomności.
Rano zając się budzi, rozgląda się po pobojowisku i mówi:
- Ja to kiedyś po pijaku cały las rozwalę.
Oceń dowcip #5798:
Podziel się:
Przychodzi baca do sklepu:
- Pydzcie mi jakie mocie kiełbasy.
- No, mamy krakowską, podgórską, radomską
- Jakieś jesce.
- No, jest jeszcze beskidzka.
- Bez cego?
Oceń dowcip #5141:
Podziel się:
Zakochana para wyleciała na Marsa.
Podszedł do nich Marsjanin, dotknął brzuch dziewczyny i powiedział:
- Tip tip tip.
Chłopak na to:
- Odczep się od mojej dziewczyny bo kopnę cię w tyłek!
- My nie mamy tyłków.
- To kopnę cię w jaja.
- My nie mamy jaj.
- To jak wy się rozmnażacie?
- Właśnie tak: Tip tip tip.
Oceń dowcip #5446:
Podziel się:
Pewien polityk umarł i poszedł do nieba.
Wprowadza go aniołek.
Polityk widzi mnóstwo zegarów, ale każdy pokazuje inną godzinę. Pyta się anioła:
- Aniołku, po co te wszystkie zegary?
- Widzisz, w momencie narodzin, każdy człowiek dostaje taki zegar ustawiony na godzinę 12.00. Gdy ktoś skłamie, wskazówka przesuwa się o minutę. Tu na przykład jest zegar Matki Teresy. Jak widzisz, jest wciąż na 12.00, co oznacza, że nigdy nie skłamała.
- To ciekawe. A gdzie są zegary Millera, Michnika, Kwaśniewskiego albo innego polityka?
- Aaa, tych używamy jako wentylatorów w świetlicy.
Oceń dowcip #2428:
Podziel się:
Twoja stara wysyła kody spod nakrętki.
Oceń dowcip #3200:
Podziel się:
Mama mówi do Jasia, który siorbie, beka i czka przy stole:
- Jasiu zachowujesz się jak prosię.
- To znaczy, że jestem synem maciory?
Oceń dowcip #963:
Podziel się:
Postanowiłem pójść na krótki urlop. Uzmysłowiłem sobie jednak, że przecież wszystko już wykorzystałem. Ba! Chyba nawet zalegam szefowi dzień (lub dwa?). Pomyślałem, że najszybciej zmiękczę bosowe serce, gdy zrobię coś tak głupiego, że ten zacznie się nade mną litować! No, bo przecież przemęczony jestem, przepracowany i... zaczyna mi odbijać.
Samo życie...
Następnego dnia przyszedłem trochę wcześniej do pracy. Rozejrzałem się dookoła i... Mam! Odbiłem się od podłogi i poszybowałem w kierunku żyrandola, złapałem go mocno i wiszę! Wchodzi kolega zza biurka obok i rozdziawia gębę patrząc na mnie (drewniany wzrok ma koleś, czy co?).
- Ciiiii - szepczę konspiracyjnie. - Rżnę psychola, bo chcę kilka dni wolnego. Gram żarówę, rozumiesz?
Kilka sekund później wchodzi szef. Już od progu huczy basem, co ja tam robię u góry.
- Ja jestem żarówka! - wypiszczałem.
- No co ty? Pogrzało cię! Weź lepiej kilka dni wolnego, niech Ci główka odpocznie!
Wdzięcznie sfrunąłem na podłogę i zaczynam się pakować. Kątem oka widzę, że kolega też zaczyna się pakować! Szef zainteresowany pyta go:
- A pan dokąd?
Kolega odpowiada:
- No do domu... Przecież po ciemku nie będę pracował.
Podziel się: