Archives

2 polaków pojechalo do pracy do holandi. szef kaze im pomalowac płot i daje im dwie puszki farby. oni na to :
- panie dwie puszki to za mało, braknie...
- starczy wam -odpowiada szef

faceci maluja malują.. i jeden mówi do drugiego ze trzeba byłoby coś wypić wiec lec sprzedac jedną puszke.
sprzedali puszke kupili dwa wina wypili i brakło im farby. co teraz... zobaczyli konia przy stodole posmarowali mu farba pysk i wołaja gospodarza:
- Panie farby brakło...
- jak mogło zabraknąć ???
- no przyszedł koń i wypier***ł jedna puszke

wkurwiony facet leci po pistolet i jeb, zabił konia

- Panie cos pan zrobił ?...kurwa, z powodu jednej puszki farby konia zabijać???
- Kurwa ostatnio mi polacy dach kładli i ten chuj połowe drzewa na dach zerzarł !!!! :P
Pewnemu gościowi zmarła teściowa której nie darzył sympatią. W dniu pogrzebu zjechała się rodzina zaglądają do kostnicy, a tam zięć przy zwłokach teściowej na kolanach, zadumany, ręce splecione, głowa wtulona w pierś teściowej.
Wszyscy w szoku:
- Wybaczyłeś teściowej po jej śmierci czy wcześniej już się pogodziliście? - pytają.
Na co gość odpowiada:
- Jak się dowiedziałem że umarła to dwa dni piłem z radości ale dzisiaj rano wstaję, kac gigant, głowa boli, a ona taka zimniutka....
Przychodzi murarz do lekarza i skarży się na straszne zatwardzenie. Lekarz każe mu położyć się na leżance, ogląda mu tyłek, po czym bierze deskę i z całej siły uderza go w pośladki. Murarz od razu pobiegł do toalety i się załatwił. Po chwili wrócił do gabinetu i dziękuje lekarzowi:
- Dziękuję bardzo. Dwa tygodnie ni mogłem się załatwić a jedna wizyta u pana i czuję się świetnie! Ma pan dla mnie jakieś zalecenia, jak unikać tego problemu?
- Tak, proszę nie podcierać się workami po cemencie.
Brat Jan wstąpił do zakonu mnichów milczących. Już na wejściu przeor zakonu powiedział: 
- Witamy cię w naszych progach. Możesz robić w zasadzie co ci się podoba, ale nie możesz się odzywać, chyba że ja ci na to pozwolę. 
Po 5 latach przeor przychodzi do Jana i mówi: 
- Bracie Janie, dziś 5 rocznica twojego przyjścia do nas, więc możesz powiedzieć 2 słowa. 
- Niewygodne łóżko. 
- Dobrze, rozumiem, zajmiemy się tym. 
Wymienili mu łóżko na wygodniejsze. Znów minęło 5 lat i znów przychodzi przeor: 
- Bracie Janie, dziś 10 rocznica twojego przyjścia do nas, możesz powiedzieć 2 słowa. 
- Zimne jedzenie. 
- Dobrze, rozumiem, zajmiemy się tym. 
Zaczął dostawać ciepłe żarcie. 
Po kolejnych 5 latach przeor przychodzi i mówi: 
- Dziś mija 15 lat od kiedy postanowiłeś być z nami, możesz powiedzieć 2 słowa. 
- Chcę odejść. 
A przeor na to, smutnie kiwając głową: 
- Wiedziałem, że tak się to skończy. Od samego początku tylko narzekałeś i narzekałeś...
Wędkarz złapał złotą rybkę.Rybka mówi,że spełni jego trzy życzenia jak ją wypuści.Noo dobra,mówi wędkarz.Powiedz mi rybko kiedy umrę.Przepraszam cię kolego,ale tego nie mogę ci powiedzieć.To powiedz mi chociaż kim będę po śmierci.To mogę ci powiedzieć.Będziesz sędzią hokeja na lodzie.Co ty gadasz,przecież ja nigdy nie interesowałem się tym sportem ani nie znam przepisów w nim obowiązujących.Rybka na to-ty człowieku ucz się szybko tych przepisów bo pojutrze masz pierwszy mecz.
Rebe, powiedz mi, ty wszystko wiesz, ja znalazłem w gojowskiej gazecie takie trudne słowo: alternatywa. Co to ma być?
Rebe głaszcze się po brodzie.
- Wyobraź sobie Chaim, że masz dwa jajka, z tych jajek wykluwa ci się kogucik i kurka. Po pewnym czasie, kurka znosi następne dwa jajka, z których znowu wykluwa się kogucik i kurka. I tak po roku, masz już całe podwórko kurek i kogucików. No i wtedy przychodzi wielka powódź i zalewa ci całe gospodarstwo.
- No dobrze, rebe, ale gdzie ta alternatywa?
- Kaczki?
Matka namawia syna:
- Proszę Cię - idź do kościoła.
- Nigdy tam nie byłem!
- Idź - będzie dobrze.
I poszedł. Wrócił z podbitym okiem:
- Synku, co się stało?
- A więc to było tak - uklęknąłem, patrzę a przede mną klęczy kobieta. Do d**y jej weszła spódnica. Więc ją wyciągnąłem. A ona mi trzask w oko. Już nigdy więcej nie pójdę do kościoła.
Jakiś czas minął, matka znowu:
- Synu, idź do kościoła
- Nie
- Ale tym razem będzie dobrze
No i poszedł. Wrócił - drugie oko podbite.
- Synku, co się stało?
- A więc - klęczę a przede mną ta sama kobieta i to samo - do d**y jej weszła spódnica.
- Zrobiłeś to samo?
- Nie - obok mnie kucał inny facet i jej wyciągnął tą spódnicę.
- To w takim razie dlaczego ty dostałeś?
- Bo wiedziałem że ona tak nie lubi i wcisnąłem jej spódnicę z powrotem.
Budzi się facet na tylnym siedzeniu jadącego auta. Spogląda na siedzenie kierowcy, a tam wielki, napakowany typ z czerwoną skórą i rogami na głowie.
- Co się dzieje? Gdzie ja jestem?! - pyta kierowcy.
- Umarłeś. Jestem diabłem i wiozę cię tam, gdzie twoje miejsce.
Facet wygląda za okno i blednie.
- Jak tu strasznie, brzydko... I tak szaro, depresyjnie.
- Zgadza się - mówi diabeł.
- Te sypiące się ruiny, jak po zagładzie.
- Tak...
- I ten czarny dym, smog... Jak tu śmierdzi, nie ma czym oddychać!
- To prawda.
- To piekło jest straszne! - woła przerażony pasażer.
- Jakie piekło? - Dziwi się diabeł - jeszcze ze Śląska nie wyjechaliśmy.